Srogobiła przyszła na świat tam, gdzie gęste borowiny stykały się z mrocznymi

chaszczami, a rzeki pamiętały imiona przodków. Nikt nie widział jej narodzin —

pojawiła się, gdy porządek wśród ludzi i bogów zaczął chylić się ku chaotycznym

zwyczajom: domostwa stały się nieposprzątane, obchody świąt gubiły rytuały, a

strażnicy granic zapominali o swej straży.

Była wysoka jak sosna, ze wzrokiem chłodnym i precyzyjnym. Włosy miała

splecione w warkocz tak ciasny, że słychać było w nim zgrzyt porządku — jakby

każdy kosmyk znał swoje miejsce. Nosiła pas z mosiężnymi klamrami, a w dłoni

trzymała równiarkę — narzędzie, które wyznaczało granice między tym, co

dozwolone, a tym, co nie. Jej głos nie marszczył warg w gniewie, lecz nakładał reguły

jak obręcze: twarde, lecz sprawiedliwe. Srogobiła nie zabraniała radości — raczej

uczyła jej formy. Uczyła, by święta zaczynały się i kończyły o ustalonych porach, by

pieśni miały porządek zwrotek, by sąsiedzi wymieniali dary z umiarem i

sprawiedliwością. Kto łamał rytuał, znajdował się w jej cieniu: rzeczy gubiły się,

ścieżki skręcały w pętle, a zegary gubiły wskazówki. Lecz gdy ludzie przyjmowali jej

nauki, domostwa znów tętniły spokojem, pola były bronione, a rzeki płynęły zgodnie z

dawnymi regułami.

Pewnego zimowego poranka przyszło do niej troje rodzeństwa: najstarszy z nich

był przykładem sumiennej pracy, środkowa — sprytna, lecz chaotyczna, najmłodszy

zaś lubił porządek, ale brakowało mu wytrwałości. Poprosili oni Srogobiłę o pomoc w

uporządkowaniu rodzinnego majątku, który po śmierci ojca pogrążył się w chaosie.

Bogini spojrzała na nich, uniosła równiarkę i rzekła: „Uczynię porządek, ale każdy

musi przyjąć swoją część odpowiedzialności.” Tak powstały trzy zasady: starszy miał

strzec granic i zadośćuczynić obowiązkom codziennym; środkowa miała tworzyć nowe

plany rozwoju, ale przed wprowadzeniem ich w życie miała ustalać reguły; najmłodszy

miał pilnować ich wykonania, krok po kroku. Gdy zasady zostały przyjęte —

uczyniono też kalendarz czynności, spis dawnych zwyczajów i plan przydziału zadań

— domostwo odetchnęło.

Srogobiła odchodziła, zostawiając za sobą ślady swych stóp na ziemi,

by przypominać: porządek to nie chłód bez serca, lecz rytm, który pozwala życiu trwać.

Z czasem ludzie śpiewali pieśni o bogini dyscypliny: o jej surowości, lecz też o

łagodności wobec tych, którzy się uczą. Dzieci stawiały drobne kopczyki z kamyków

wzdłuż ścieżek, by pamiętać o równych krokach; sąsiedzi pilnowali wzajemnego

porządku, a przy ogniu opowiadano historie, które kończyły się prostym prawem:

JAK ONO BRZMI?

ZAGADKA SROGOBIŁY:

2-15 / 7-18 / 10-24

12-61 / 10-24 / 13-14 / 13-15 / 14-16 / 16-6 / 2-15 / 20-15 / 23-9/ 26-59

7-18 / 26-59 / 26-1 / 20-5

29-4 / 10-24 / 31-5 / 12-61 / 10-24 / 16-6 / 32-2 / 13-14 / 13-15 /34-13

3-28 / 10-24 / 31-5